Służebność przesyłu

Mój subiektywny blog o problemach właściciela działki ze słupem.

o prawnikach, sędziach i biegłych sądowych, orzecznictwo

Stronniczość sądów w sprawach przesyłowych c.d.

stronniczosc-sadow

walka Dawida z Goliatem

Na zdjęciu walka Dawida z Goliatem, jak wiemy zakończona zwycięstwem tego pierwszego. Niestety, w sporach przesyłowych stronniczość sądów sprawia, że Goliat póki co ma przewagę…

Dlaczego tak się dzieje?

Ostatnio pisałam o tym, że w sprawach przesyłowych na decyzje sędziów duży wpływ mają nawyki myślenia wykształcone w czasach obowiązywania dogmatu o podporządkowaniu interesu indywidualnego interesowi zbiorowości.

Czy jednak prawda ogranicza się do tej prostej diagnozy, czy stronniczość sądów to tylko relikt ery komunizmu? Nie sądzę, by tak było.

Otwarte pozostaje pytanie dlaczego sądy tak ochoczo ustanawiają służebność przesyłu za wynagrodzeniem w oczywisty sposób zaniżonym. Zbyt często wynagrodzenie stanowi ułamek realnych strat doznawanych przez właściciela działki. A takie straty w wielu przypadkach są przecież oczywiste i łatwe do oszacowania. Jeśli z uwagi na przesył działka traci możliwość zabudowy, to jej wartość spada nawet o 90% i tyle też traci jej właściciel. Co tutaj może być niejasne, niesłuszne czy kontrowersyjne…?

A jednak wielu sędziów uważa za oczywiste, że wynagrodzenie za służebność ma stanowić niewielki ułamek straty właściciela. Sędzia badająca moją sprawę już na pierwszym posiedzeniu stwierdziła, że na wynagrodzenie obejmujące pełną utratę wartości działki mam nie liczyć. Dla niej była to oczywistość, coś nad czym nawet zastanawiać się nie było warto… Skąd bierze się ta stronniczość sądów w sprawach przesyłowych?

Z pewnością sędziowie idą na łatwiznę i zamiast badać każdą sprawę z osobna wolą działać według prostego schematu:

Niech biegły wyliczy wynagrodzenie tylko za pas służebności. Podstawi dane do wzoru, przemnoży przez standardowe, zawsze takie same, współczynniki i … gotowe. Mamy wtedy takie uśrednione wynagrodzenie, prawie zawsze krzywdzące jedną ze stron postępowania. A jakoś tak się dziwnie składa, że to uśrednianie częściej krzywdzi właściciela gruntu niż przedsiębiorcę. Choć przyznam, że trafiają się przypadki, gdy sąd stosując metodę „uśredniania” przyznał wynagrodzenie zawyżone.

A może są też i inne powody, na przykład takie:

  • Intuicyjnie acz bez pogłębionej refleksji uznają, że odszkodowanie to nie wynagrodzenie a przedsiębiorca ma płacić tylko wynagrodzenie. Odszkodowanie miałby zapłacić „ktoś inny”… Szkopuł w tym, że takiego „ktosia” często brakuje, ale tak daleko drążenie sędziego już nie sięga.
  • Ponieważ ulegają takiej samej propagandzie jak zwykli ludzie – a lobby przesyłowe bezsprzecznie trzyma się mocno i ma media po swojej stronie…
  • Ze względu na zbyt dużą ilość spraw na wokandzie zwyczajnie nie dają rady każdej z nich poświęcić tyle uwagi ile potrzebuje. W związku z tym cierpią zwłaszcza sprawy skomplikowane, wielowątkowe a takie zazwyczaj są sprawy o służebność przesyłu.
  • Ponieważ są polityczne naciski na sądy, by orzekały korzystnie dla spółek Skarbu Państwa a większość firm przesyłowych takimi jest.

Na koniec warto wspomnieć, że orzecznictwo SN to wdzięczny obiekt manipulacji i prawniczego wykręcania kota ogonem. Pełnomocnicy firm przesyłowych chętnie korzystają z tej możliwości, sędziowie zaś skwapliwie im na to pozwalają. Gdyby Sąd Najwyższy postarał się o większą jednoznaczność i kompletność swoich wskazówek dotyczących wynagrodzenia za służebność, to okazji do maltretowania prawniczego kota byłoby mniej…

Najwyżsi sędziowie, bardzo was proszę: mniej pytyjskich odpowiedzi, więcej arystotelejskiej logiki…!

Jak oceniasz ten tekst?

Aby ocenić wybierz ilość gwiazdek!

Leave a Reply

Theme by Anders Norén