Służebność przesyłu

Mój subiektywny blog o problemach właściciela działki ze słupem.

o prawnikach, sędziach i biegłych sądowych, odszkodowanie za słup na działce, postępowanie o ustanowienie służebności przesyłu, przesył energii

Dlaczego postępowanie o ustanowienie służebności przesyłu trwa tak długo?

postepowanie-o-ustanowienie-sluzebnosci-przesylu

postępowanie o ustanowienie służebności przesyłu

W poprzednim wpisie obiecałam, że napiszę dlaczego postępowanie o ustanowienie służebności przesyłu trwa tak długo, co najmniej kilka lat. Moje postępowanie trwa już 7 lat i zapewne zdążę się zestarzeć zanim się skończy (patrz zdjęcie wyżej 😉 Dlaczego tak się dzieje?

Jedną z przyczyn na pewno jest to, że są to postępowania trudne, zwłaszcza gdy w grę wchodzi zarzut zasiedzenia. Trudność tematyki nie tłumaczy jednak wszystkiego. Nie można też w nieskończoność tłumaczyć złej pracy sądów tym, że służebność przesyłu to nowa i słabo opisana instytucja prawa.

Służebność przesyłu czyli art. 305 wprowadzono do Kodeksu Cywilnego nowelizacją z roku 2008, czyli już 11 lat temu…

11 lat to naprawdę wystarczająco długo, by sędziowie nauczyli się jak tę nową służebność należy ustanawiać. Zwłaszcza, że Sąd Najwyższy wielokrotnie wypowiadał się w kwestii zasad ustanawiania i wynagradzania służebności przesyłu. Wbrew temu co twierdzą znani mi sędziowie, orzecznictwo to ma charakter jednolity, utrwalony, jest spójne i logiczne.

Już sama tylko znajomość orzecznictwa Sądu Najwyższego mogłaby znacznie uprościć i przyśpieszyć procedurę ustanawiania służebności. Niestety, w moich sprawach sądowych sędziowie działali chaotycznie i bez żadnego planu.

Oto co robili sędziowie w znanych mi sprawach, moich i moich znajomych:

  • Zlecali geodecie wyrysowanie na mapie tylko pasa eksploatacyjnego z pominięciem wnioskowanego przeze mnie pasa oddziaływania urządzenia, by po dwóch latach ponownie wzywać geodetę – tym razem po to, by wyrysował „pas ograniczonego użytkowania” będący niczym innym jak, wnioskowany wcześniej przeze mnie, pas oddziaływania… Dodatkowe pół roku postępowania.
  • Zapominali wytyczyć dojazd do pasa służebności lub odwrotnie, wytyczali go tam gdzie w ogóle nie było takiej potrzeby. Potem trzeba więc było to poprawiać a czas leciał…
  • Zlecali wycenę tylko dla części obszaru objętego służebnością gdyż wydawało im się, że doszło do częściowego zasiedzenia. Po zapoznaniu się z dowodami musieli jednak zmienić zdanie i odrzucić zarzut zasiedzenia. No i trzeba było ponownie powoływać najpierw geodetę a potem rzeczoznawcę majątkowego do sporządzenia opinii uzupełniających..

Czas leciał, sądowi się nie śpieszyło… To przecież tylko postępowanie o ustanowienie służebności przesyłu, spokojnie, mamy czas…

Nie chciało mu się (a może nie potrafił…?) sporządzić prawidłowych tez dowodowych dla rzeczoznawcy majątkowego, co prowadziło do kolejnej serii niefortunnych zdarzeń:

  • Zlecenie dla biegłego było w stylu „zleca się wyliczenie wynagrodzenia za służebność”. Nie zawierało niezbędnych wskazówek jakie elementy wynagrodzenia biegły ma uwzględnić, jaki jest pas służebności, czy ma być uwzględniona droga dojazdowa itd. W efekcie biegły pisał wycenę tak jak jemu się wydawało a wydawało się każdemu biegłemu inaczej – jeden uwzględnił część odszkodowawczą, drugi nie, jeden uznał pas eksploatacyjny za pas służebności a drugi sobie wybrał pas oddziaływania, jeden wyceniał z uwzględnieniem wszystkich ograniczeń, drugi sobie te ograniczenia w sposób dowolny sortował i wyceniał tylko te, które uznał za ważne… W efekcie obie strony postępowania były z wycen niezadowolone i trzeba było powoływać kolejnych biegłych tej specjalności… a lata mijały…
  • Sąd zlecał wycenę alternatywnie dla gruntu o przeznaczeniu budowlanym i rolnym, choć uczestnik nie kwestionował tego, że działka jest budowlana…
  • Zlecał wycenę kosztów przebudowy linii przesyłowej, choć nikt o takie wyliczenia nie wnioskował…
  • Nie badał w postępowaniu kwestii ważnych o które wnioskowały strony, co skutkowało niekompletnością materiału dowodowego. Utrudniało i przedłużało to pracę rzeczoznawcy majątkowego (lub sprawiało, że jego wycena bazowała na błędnych założeniach)…

Uwierz mi, dziwaczność niektórych zleceń sądu czasami wprawiała w osłupienie nie tylko mnie, ale także pełnomocników przedsiębiorców przesyłowych.

W rzeczywistości zakres czynności jakie powinien wykonać sąd jest niezbyt rozległy i dałoby się je zamknąć w kilkunastu miesiącach.

Czy jednak to właśnie długotrwałość postępowanie o ustanowienie służebności przesyłu stanowi największy problem? Niestety nie…

W efekcie błędnych działań sędziów powstaje problem znacznie poważniejszy i bardziej brzemienny w skutki. Błędy sędziów prowadzą do tego, że przyznawane wynagrodzenia zazwyczaj nie rekompensują właścicielowi obciążonego gruntu całego doznanego uszczerbku majątkowego. A rekompensować powinny, co jasno wynika z orzecznictwa Sądu Najwyższego, chętnie zresztą cytowanego przez sędziów w uzasadnieniach orzeczeń. Niestety cytowanego tylko na zasadzie „kopiuj-wklej”  i bez żadnej refleksji nad tym co właściwie wklejają. Winny jest „system”, cokolwiek to słowo miałoby znaczyć (stronniczość sędziów, lenistwo, przyzwyczajenie, zła interpretacja przepisów, zbyt wiele spraw w stosunku do ilości sędziów, uleganie propagandzie straszącej podwyżkami cen prądu…?). To „system” sprawia, że procedura ustanawiania służebności jest prowadzona wyłącznie pod kątem potrzeb przedsiębiorcy. Potrzeby właściciela nieruchomości są dla sądów nieistotne i nagminnie je pomijają. Tragiczne jest, że tak wielu sędziów nie widzi w tej procedurze niczego złego i nie odczuwa potrzeby by ją zmienić.

Czy sędziowie naprawdę wierzą, że wynagrodzenia które przyznają z tytułu służebności przesyłu są sprawiedliwe…? Nie wiem, nie potrafię wczuć się w ich sposób myślenia. Wydaje mi się jednak, że każdy w miarę inteligentny człowiek rozumie, że jeśli urządzenie przesyłowe wyłącza z możliwości zabudowy działkę wartą np. 100 tys. zł. czyniąc ją bezwartościowym ugorem, a sąd ustala wynagrodzenie za taką służebność w wysokości np. 5 tys. zł. twierdząc w dodatku, że tak ustalone wynagrodzenie jest odpowiednie gdyż uwzględnia cały doznany przez właściciela uszczerbek majątkowy, to coś tu się nie zgadza.

A Co ty o tym sądzisz? Mam rację, że się oburzam…? Ile trwa twoje postępowanie o ustanowienie służebności przesyłu?

Jak oceniasz ten tekst?

Aby ocenić wybierz ilość gwiazdek!

2 Comments

  1. józef

    sądzę, że oprócz w wielu przypadkach braku elementarnej wiedzy sędziów, istotne znaczenie ma fakt, że przedsiębiorstwa przesyłowe to najczęściej państwowe kolosy dostarczające duże podatki do budżetu, z którego finansuje się m.in. wynagrodzenia sędziów ,prokuratorów. Stąd , moim zdaniem, panująca stronniczość sędziów bo może to ograniczać ich gaże. Poza tym faktycznie obiektywne ustalanie wynagrodzeń przy tej ilości nieuregulowanych stanów faktycznych mogłoby doprowadzić do zachwiania finansów firm przesyłowych. Duże firmy przesyłowe to często spółki giełdowe, które muszą publikować swoje sprawozdania dla akcjonariuszy, stąd w internecie można znaleźć te sprawozdania i dane dotyczące wypłat z tytułu służebności i bezumownego korzystania z nieruchomości. Wydaje mi się, że po upływie 30 lat od podziału jednolitej własności Skarbu Państwa i definitywnym zasiedzeniu prawa służebności przez pp odpadnie wielu właścicieli nieruchomości nieświadomych swoich praw i potencjonalnego wynagrodzenia a to może złagodzić orzecznictwo z korzyścią dla właścicieli. Dzisiaj warto , moim zdaniem, spróbować podważyć niekorzystne operaty biegłych rzeczoznawców majątkowych, które przez sąd zostały przyjęte jako dowody w sprawie. Jeżeli uda się pokazać zawarty w nich fałsz to przejść na drogę karną tj. przekazać sprawę prokuraturze ( też zazwyczaj stronniczej), następnie sądowi co pozwala na posuwanie się do przodu i wyczerpywanie warunków dopuszczenia do ewentualnej skargi do ETPCz w Strasburgu. Przerobiłem praktycznie sam całą ta drogę z drobnym udziałem prawnika, którego lojalność wobec klienta kończyła się często w momencie, kiedy musiałby skonfrontować się z interesami lokalnej wiadomej ..kasty”. Z moich doświadczeń wynika, że pomimo że poziom wiedzy biegłych rzeczoznawców majątkowych był żenująco niski a wskazane dowody fałszerstwa oczywiste, prokuratura i sądy ( w większości ) nie brały tego pod uwagę i bezkrytycznie przyjmowały operaty jako dowody w sprawie. Sędziowie nie mają wiedzy ani ochoty na kwestionowanie stronniczych ustaleń biegłych co powoduje, że podstawą orzeczeń często są absurdy łatwe do udowodnienia. Taka jakość postępowań sądu daje z kolei możliwość wystąpienia do ETPCz.

    • Gdybym musiała opisać sędziego w sprawach przesyłowych używając tylko jednego słowa, to byłoby to słowo NIEKOMPETENCJA. Poziom wiedzy właściwie wszystkich sędziów procedujących moje sprawy przesyłowe był zaskakująco niski. W dodatku tylko niektórzy z nich robili coś by tę wiedzę poszerzyć, inni byli mało zainteresowani tym co dzieje się na ich sali sądowej. Myślę, że od początku mieli wyrobione zdanie na temat racji stron sporu i nawet tego zdania zbytnio nie ukrywali. Moim zdaniem sprawy przesyłowe dla wielu sędziów są zbyt trudne, wiedza jaką mają nie pozwala na uczciwe traktowanie stron sporu, w dodatku propaganda medialna robi swoje i sympatia sędziów jest po stronie dostawców energii a nie „pazernych” właścicieli działek. Dlatego ich działania są schematyczne, nie zindywidualizowane w okolicznościach sprawy. Nie wierzę, by pomogły szkolenia skierowane do wszystkich sędziów, moim zdaniem sędziom potrzebna jest specjalizacja taka sama jak u lekarzy, nauczycieli czy inżynierów. Nie wiem dlaczego ktoś uznał, że sędzia sądu rejonowego czy okręgowego zna się na wszystkim od sporu Pawlaka z Kargulem po służebność przesyłu. Sama siedzę w tych sprawach od lat i wiem, jak wiele trzeba było się dowiedzieć, ile przeczytać by ogarnąć temat. W sprawach przesyłowych ogólna wiedza z prawa, wkucie na pamięć paru tysięcy stron komentarzy do kc, nie wystarcza nawet do tego, by móc obiektywnie ocenić wartość opinii biegłego. Potrzebni są sędziowie wyspecjalizowani w sprawach przesyłowych.

Leave a Reply

Theme by Anders Norén