Służebność przesyłu

Mój subiektywny blog o problemach właściciela działki ze słupem.

postępowanie o ustanowienie służebności przesyłu, służebność przesyłu wycena

Postępowanie o ustanowienie służebności przesyłu z perspektywy właściciela ziemi ze słupem.

ustanowienie-sluzebnosci-przesylu

Na zdjęciu: kubek uspokajającej herbatki z melisy. Polecam ją każdemu przed wejściem na salę sądową jeżeli celem jest ustanowienie służebności przesyłu…

Sprawy o ustanowienie służebności przesyłu są zazwyczaj wszczynane na wniosek właścicieli gruntów na których kiedyś ktoś pobudował urządzenia przesyłowe . Do sądu przychodzi więc człowiek, którego nieruchomość została bez żadnej rekompensaty zajęta na potrzeby cudzej działalności gospodarczej. Zajęcie działki ograniczyło możliwości korzystania z niej przez właściciela i spowodowało mniejsze lub większe obniżenie jej wartości. Właściciel nieruchomości ponosi wymierną, łatwo dającą się ustalić stratę finansową, słusznie więc oczekuje, że sąd zajmie się jego problemem.

Prędko jednak zauważa, że sądu niespecjalnie interesuje co on ma na ten temat do powiedzenia. Zamiast tego, ku zdumieniu właściciela gruntu, sąd szczegółowo bada potrzeby przedsiębiorcy i troszczy się, by te potrzeby zaspokoić. Sąd za swoje zadanie uważa ułatwienie przedsiębiorcy dostępu do nieruchomości poprzez dostarczenie mu tytułu prawnego w postaci służebności przesyłu.

Sąd bagatelizuje potrzeby właściciela nieruchomości, jego straty nikogo w tym postępowaniu nie interesują, a jedynie budzą irytację i znudzenie sądu.

Zazwyczaj właściciele próbują dobijać się do sądu ze swoimi problemami. Sąd w najlepszym razie wysłuchuje ich ze znudzoną miną po czym wraca do kwestii które bardziej go interesują czyli potrzeb przedsiębiorcy. W gorszym razie – w arogancki sposób przerywa, strofuje, nie dopuszcza do kolejnych wypowiedzi a nawet usuwa z sali.

Takie podejście jest częściowo usprawiedliwione (samo podejście, nie brak kultury sędziego!!) brzmieniem art. 305 kodeksu cywilnego na podstawie którego ustanawia się służebność przesyłu. Przepis literalnie nie nawiązuje do odszkodowawczej funkcji wynagrodzenia za służebność. Mamy tu jedynie lakoniczne sformułowanie o wynagrodzeniu, które ma być „odpowiednie” i zapisy odnoszące się do zadań i potrzeb przedsiębiorcy. Przepis zapewnia przedsiębiorcy dostęp do urządzeń, to jego potrzeby zabezpiecza a potrzeby właściciela gruntu traktuje marginalnie. Tak też sprawy o ustanowienie służebności traktują sędziowie, którym wygodniej jest nie pamiętać, że:

Scire leges non hoc est verba earum tenere, sed vim ac potestatem – Znać prawa to nie znaczy trzymać się słów ustawy, ale jej treści i mocy działania

W efekcie dochodzi do paradoksu:

Na wniosek właściciela wszczynane jest postępowanie, które służy zaspokojeniu potrzeb przedsiębiorcy a pomija potrzeby tego, kto o wszczęcie postępowania wnioskował. Czyżby sędziom wydawało się, że właściciele chcą ustanowić służebność, bo na sercu im leży los przedsiębiorcy…? Sądzą, że my przychodzimy do nich po to, by przedsiębiorca miał komfort w pełni legalnego korzystania z naszej własności…?

Jak przebiega postępowanie o ustanowienie służebności przesyłu z perspektywy właściciela zajętego gruntu?

  • Biegły od urządzeń danego typu na zlecenie sądu wypowie się jakie potrzeby ma przedsiębiorca, jaki pas gruntu jest mu potrzebny by mógł wygodnie prowadzić swoją działalność, czy potrzebna mu droga dojazdowa itd. Sąd nie zleca mu, by ustalił ograniczenia jakich doświadcza właściciel zajętego pod służebność gruntu, bo to już sądu nie interesuje. To właściciel musi dopilnować, by w opinii biegłego znalazły się także treści odnoszące się do tych ograniczeń. Przy czym nie zawsze udaje się biegłego do tego skłonić a na pomoc sądu nie ma co liczyć.
  • Biegły geodeta na zlecenie sądu wyrysuje na mapie pas eksploatacyjny potrzebny przedsiębiorcy, zgodny z jego potrzebami i życzeniami. Pas oddziaływania urządzenia przesyłowego, czyli obszar w którym właściciel jest ograniczany w swoich prawach, geodeta pominie. No chyba, że właściciel ubłaga biegłego a sąd nie będzie przeszkadzał…
  • Biegły rzeczoznawca majątkowy wyliczy wartość wynagrodzenia należnego właścicielowi bazując na wcześniejszych opiniach biegłych. Ponieważ wcześniejsze opinie (geodeta, biegły od urządzeń) odnosiły się wyłącznie do potrzeb przedsiębiorcy, więc rzeczoznawca często ograniczy swoją pracę do obszaru niezbędnego przedsiębiorcy czyli tak zwanego „pasa służebności przesyłu”. Szczęśliwie dla nas, właścicieli gruntów, rzeczoznawcy majątkowi bywają różni i różne bywają ich wyceny.

Często to właśnie rzeczoznawcy majątkowi są tymi jedynymi sprawiedliwymi ratującymi twarz wymiarowi sprawiedliwości. Nie oglądają się na sędziego i pozostałych biegłych, sami ustalają zakres ograniczeń jakich doznaje właściciel. Następnie na jego podstawie, a nie na podstawie obszaru z jakiego faktycznie korzysta przedsiębiorca, ustalają należne właścicielowi wynagrodzenie. Mają na uwadze orzecznictwo Sądu Najwyższego, które wielu z nich zna lepiej niż sędziowie.

A przecież ustalenie zakresu ograniczeń w użytkowaniu nieruchomości to podstawowy obowiązek sędziego w postępowaniu o ustanowienie służebności!! Biegły rzeczoznawca jest często między młotem a kowadłem: albo samodzielnie ustali zakres ograniczeń niezbędny mu do wykonania poprawnej i uczciwej wyceny (czego nie wolno mu robić, bo to ustalenia faktyczne wybiegające poza zakres jego wiedzy specjalnej), albo pominie ograniczenia w użytkowaniu nieruchomości i wyliczy wynagrodzenie nie spełniające podstawowego kryterium wyceny jakim jest uwzględnienie uszczerbku majątkowego jaki doznaje właściciel w efekcie ograniczenia jego prawa własności.

Postępowanie o ustanowienie służebności przesyłu to absurdalny spektakl, w którym wszystko stoi na głowie. Reżyserem tego spektaklu jest sędzia i to głównie sędziów obwiniam o zgorszenie i zażenowanie jakie odczuwam.

Prawnicy przedsiębiorców tylko robią swoje, reprezentują swojego klienta wykorzystując szanse jakie daje im system, więc trudno do nich mieć pretensje. Biegli działają w granicach zlecenia sądu, wykraczanie poza to zlecenie traktuje się jako przekroczenie kompetencji. Na całe szczęście niektórzy się tym zakazem nie przejmują. Do pełnomocników i biegłych pretensji większych nie mam. Ale sędziowie to co innego, od nich oczekuję czegoś więcej. Może po prostu sprawiedliwości…?

A na koniec jedyna dobra rzecz jaką mogę powiedzieć o sędzi sądu rejonowego prowadzącej jedną z moich spraw:

W postanowieniu kończącym sprawę w pierwszej instancji sędzia całością kosztów obciążyła przedsiębiorcę przesyłowego. I słusznie sędzia uczyniła, konsekwentnie i sprawiedliwie. Skoro sędzia prowadziła postępowanie wyłącznie w interesie i zgodnie z potrzebami przedsiębiorcy a moje potrzeby w ogóle jej nie interesowały, to minimum przyzwoitości wymaga bym przynajmniej nie musiała tego gorszącego spektaklu finansować…

W kolejnym wpisie napiszę, dlaczego ustanowienie służebności przesyłu trwa tak długo i co można zrobić by ten stan zmienić.

Jak oceniasz ten tekst?

Aby ocenić wybierz ilość gwiazdek!

Ten tekst nie był jeszcze oceniany. Bądź pierwszy!

Leave a Reply

Theme by Anders Norén