Służebność przesyłu

Mój subiektywny blog o problemach właściciela działki ze słupem.

odszkodowanie za słup na działce, służebność przesyłu

Co dla właściciela oznaczają urządzenia przesyłowe na działce?

urzadzenia-przesylowe

Wszyscy wiedzą, że urządzenia przesyłowe na działce oznaczają dla właściciela kłopoty lub ogromne kłopoty. Wszyscy… z wyjątkiem sędziów. Sędziowie uważają, że kabel, rura czy słup to tylko pretekst do pieniaczenia i sposób na wyłudzenie odszkodowania od firmy przesyłowej.

Powiedzmy, że masz działkę budowlaną, z której chciałbyś korzystać tak jak to robi każdy normalny właściciel. Chciałbyś na niej postawić dom dla swojej rodziny, a jeśli działka jest duża, to chciałbyś ją podzielić i sprzedać. Jeśli to działka przemysłowa, to być może chciałbyś na niej uruchomić jakąś własną działalność gospodarczą. Niestety, twoja działka jest już przez kogoś zajęta… jakiś Tauron, Gaz System czy lokalne przedsiębiorstwo wodociągowe postawiło na niej swoje urządzenia przesyłowe. To oni, przedsiębiorcy przesyłowi, czerpią korzyści z działalności gospodarczej na twojej działce. Tobie nie wolno tego robić.

Natomiast przedsiębiorca przesyłowy bez przeszkód korzysta z cudzej nieruchomości. Za to korzystanie nigdy nie płacił, nie płaci i płacić nie zamierza – chyba, że zostanie do tego zmuszony.

Przedsiębiorca ma się świetnie, grunt użytkuje za darmo, dostępu do niego nikt i nic mu nie ogranicza. Jak właściciel się stawia, to można sobie szybko załatwić dostęp na drodze decyzji administracyjnej i wejść choćby w asyście policji. Opłaty przesyłowe od odbiorców energii przedsiębiorca pobiera niemałe. W dodatku przedsiębiorca jest tym dobrym, tym który dostarcza ludziom wodę, prąd i gaz. Właściciel działki to ten zły który stale ma coś za złe i jeszcze domaga się pieniędzy. No żyć nie umierać – taki to biznes.

A co ma z tego biznesu właściciel ziemi zajętej pod przesył?

  • Przywilej płacenia podatków za ziemię z której nie może korzystać.
  • Grzywny od władz lokalnych za to, że rosną chwasty i nie jest wykoszone.
  • Zniszczone drzewa którym obcięto korony, bo zagrażały linii, ścięte gałęzie porozrzucane gdzie popadnie. A niech właściciel sam je sobie pozbiera i zapłaci firmie która je wywiezie (bo przecież spalanie gałęzi jest zabronione).
  • Rozjeżdżoną prywatną drogę dojazdową – bo przedsiębiorca musiał przecież dojechać żeby naprawić awarię.

Przede wszystkim jednak właściciel takiego gruntu jest ograniczony w możliwości zagospodarowania swojej własności zgodnie z jej przeznaczeniem.

Jeśli grunt jest rolny, to jeszcze pół biedy bo zazwyczaj jakoś go użytkować rolniczo można, choć bywa że z ograniczeniami. Gorzej z gruntami leśnymi – pod liniami drzew nie posadzisz, no ale przynajmniej jest się ograniczonym tylko w pasie wzdłuż linii. Najgorzej jest, gdy nasza działka czy działki jest/są przeznaczone pod zabudowę a w dodatku przedsiębiorca przesyłowy wykazał ułańską fantazję i urządzenia przesyłowe puścił nam ukosem przez działkę budowlaną całkowicie wykluczając możliwość jakiejkolwiek jej zabudowy. Obszar oddziaływania takiej służebności może w skrajnych wypadkach objąć całą działkę. Taki jest właśnie mój przypadek…

Szary człowiek taki jak ja widzi jak sąsiad z prawej dzieli działki i sprzedaje je za grubą kasę. Patrzy jak to samo robi następnie sąsiad z lewej. Sam też chętnie by tak zrobił… tylko kto kupi działkę budowlaną na której niczego nie można wybudować? Gdyby niemożność zabudowy działki wynikała z czynników naturalnych (np. podmokłego terenu) to nasz bohater pewno by się z tym pogodził. Ale te słupy z kablami czy rura z gazem do kogoś przecież należą, ktoś przesyła nimi ten prąd czy gaz, ktoś na tym zarabia niezłe pieniądze. Firmy sektora energetycznego, jak wszyscy wiemy, to nie instytucje charytatywne, za darmo oni gazu czy prądu nie przesyłają… Szary człowiek zastanawia się:

– Dlaczego oni mogą dzięki mojej ziemi zarabiać pieniądze a ja na tę ziemię mogę sobie co najwyżej popatrzeć? – Czy to jest sprawiedliwe? – Pyta retorycznie i zaraz sam sobie odpowiada – Oczywiście, że nie jest. To nie jest sprawiedliwe gdy ktoś zajmuje moją ziemię uniemożliwiając mi czerpanie z niej korzyści a sam te korzyści czerpie.

Nam hoc natura aequum est neminem cum alterius detrimento fieri locupletiorem. Słuszne jest, aby nikt nie wzbogacał się z cudzej straty

Zwykły szary człowiek nie wie, że tę piękną sentencję wyryto na gmachu Sądu Najwyższego i zna ją każdy prawnik, także prawnik reprezentujący interesy przedsiębiorców przesyłowych. Ma jednak naturalne, ludzkie rozumienie sprawiedliwości, w dodatku wydaje mu się, że żyje w państwie praworządnym w którym obowiązują powszechne dla cywilizowanego świata standardy ochrony własności. Przecież to Polska, nie Korea północna, nie PRL…Być może poznał też orzecznictwo Sądu Najwyższego w kwestii wynagrodzenia za służebność przesyłu i utwierdził się w przekonaniu, że ma prawo do uczciwego odszkodowania. Naiwnie wymyśla sobie że napisze zaraz piękne pismo do przedsiębiorcy, wyjaśni mu wszystko jak jest a przedsiębiorca zaraz wypłaci uczciwe odszkodowanie. A jeśli nie będzie chciał wypłacić, to szary człowiek pójdzie do sądu i sąd mu to odszkodowanie przyzna – bo przecież sąd wie, że „słuszne jest, aby nikt nie wzbogacał się z cudzej straty”. Mnie też tak się kiedyś wydawało…

Po siedmiu latach sądowych potyczek wiem już, jak bardzo byłam naiwna.

Opowiem Ci więc o mojej naiwności… ale przede wszystkim opowiem Ci o tym, czego te lata mnie nauczyły. A może Ty, mój czytelniku też masz jakąś swoją historię którą chciałbyś się podzielić…?

Jak oceniasz ten tekst?

Aby ocenić wybierz ilość gwiazdek!

Ten tekst nie był jeszcze oceniany. Bądź pierwszy!

2 Comments

  1. Kamil

    Jeden z moich klientów posiada szereg nieruchomości obciążonych wieloma km linii energetycznych. Działki znajdują się w strefie przemysłowej i choć mają przeznaczenie rolne – istotniejszy jest MPZP. Jedyne co mogą na swoich nieruchomościach robić to je uprawiać bądź zbierać trawę na siano czy kiszonkę.
    Sprawa trwa od 2013 roku i końca nie widać.

    Pozostali klienci są mniejsi (jeden, dwa słupy na działce), wynagrodzenie byłoby niewielkie, ale przedsiębiorca przesyłowy nie zamierza zawrzeć ugody, woli trwonić pieniądze SP (czytaj – nas wszystkich) na biegłych i pełnomocników.

    Z przedsiębiorstwami wodociągowymi jest trochę lepiej, ale wyznaczyli sobie przykładowo strefę służebności o szerokości 3 m. I z uporem maniaka się tego trzymają.

    • Poruszyłeś ciekawy temat. Zadziwia mnie ten brak elastyczności przedsiębiorców przesyłowych, jakaś rutynowość ich działań. Ja na przykład, gdy po raz pierwszy skontaktowałam się z właścicielem linii energetycznej na mojej działce, byłam nastawiona bardzo ugodowo. Chciałam tylko żeby przesunęli słup w inne miejsce, w granicach mojej działki (teraz stoi prawie na środku). Nie oczekiwałam żadnych pieniędzy, jakąś służebność (służebność przesyłu wtedy jeszcze nie istniała) podpisałabym im za darmo jakby chcieli. Nigdy nie podjęli ze mną żadnych rozmów. Po latach mam dwie wyceny wartości wynagrodzenia, każde na kwotę co najmniej 10-krotnie wyższą od kosztu przeniesienia słupa… W drugiej sprawie zaproponowali mi naprawdę rozśmieszająco niskie wynagrodzenie, trudno zrozumieć na co liczyli – w sądzie biegli wyliczali mi to różnie, ale nawet w najbardziej niekorzystnym wariancie była to ponad 20-krotność tego co oni zaproponowali. A też byłam gotowa na kompromis, pewno zgodziłabym się wtedy na sporo mniej od tego co teraz, po wycenach biegłych, spodziewam się dostać.

Leave a Reply

Theme by Anders Norén